(Teodor)
Jeszcze tak niedawno moja córeczka miała 5 lat, a nim się obejrzałem jutro kończy 18. Nie mogę znieść myśli, że nigdy jej nie zobaczę, a co dopiero Ronney.
- Idzie! - Usłyszałem głos mojej matki Heleny. Podszedłem do różanej altany i zamarłem. Moja kochana Lux wyglądała jak najprawdziwsza księżniczka. W dziewczęcej sukience przed kolana, rzemykowych sandałach i grubym warkoczu przełożonym przez lewe ramię była po prostu przepiękna.
Obok Luxorii szedł Ronney, trzymając ją delikatnie za rękę. Uśmiechał się smutno. Tak samo jak ja zdawał sobie sprawę, iż może już nigdy nie zobaczyć siostry. Podeszli do babci, a ta dała Lux swoje błogosławieństwo. Na moje usta wdarł się smutny uśmiech. Megan zaprowadziła ją dalej bo mój syn przytulił się do Heleny i rozpłakał. Dziewczyny podeszły do dziadka Wetusa, który stał obok mnie. Ze smutkiem spoglądał na swoją ulubioną wnuczkę.
- Kochana wnuczko, Luxorio Muriel, jutro kończysz 18 lat, staniesz się dorosła. Z dorosłością wiąże się odpowiedzialność, ale także możliwość poznania świata, jakiego dotąd nie znałaś. Już jutro wyjeżdżasz do Rosewood, aby zdobyć serce młodzieńca, który pokocha cię tak, jak my cię kochamy Kopciuszku. Jeszcze pamiętam, jak twoi rodzice pierwszy raz nas odwiedzili z tobą na rękach. Byłaś ślicznym bobasem, a dziś wyrosłaś na przepiękną pannę o prawie czarnych włosach i zielonych oczach. Na znak dorosłości fizycznej przyjmij od swojej babci Heleny Muriel tą błękitną szafę, przekazywaną co drugie pokolenie najstarszemu dziecku. Niech twój szeroki uśmiech i roześmiane oczy zostaną z tobą na zawsze. Żegnaj dziecino, witaj kobieto. - powiedział mój ojciec ze łzami w oczkach. Ja także ledwo co powstrzymywałem się od łez. Do altany podeszła babcia Helena i założyła Luxorii błękitną szarfę z wyszytym srebrną nicią mottem rodu Muriel " Nie ważne gdzie jesteś i co zrobiłeś, masz miejsce w naszej rodzinie". Wetus kontynuował:
- Kopciuszek. Nie bez powodu tak cię nazywamy. Jesteś mądra, miła, szczera, bezinteresowna, pomagasz nawet wtedy, gdy zagrożone jest twoje życie, ale mimo tego potrafisz postawić na swoim. Kochająca, odważna i bardzo cierpliwa Luxorio prawie, że bez wad. Piękna wnuczko na znak dojrzałości emocjonalnej przyjmij od swojego brata ten kryształowy diadem. Niech zawsze przypomina ci o tym jak ważna jest rodzina, bez niej nawet najlepszy człowiek może wejść na złą drogę. - Zapłakany Ronney podszedł do siostry, zdjął z jej głowy dziewczęcą opaskę i założył jej złoty diadem wysadzany szafirami, diamentami i rzadkimi niebieskimi kryształami górskim.
- I na znak dojrzałości duchowej Luxorio, przyjmij czarno - białą różę od swojego ojca, abyś potrafiła odróżnić dobro od zła. Pamiętaj, ciemność nie zawsze oznacza zło, tak i jasność nie zawsze jest dobrem. - Podszedłem do córki i dałem jej tajemną różę, rosnącą tylko w jednym miejscu - w lesie skazańców. Może wcześniej byłem twardy, ale teraz płakałem razem z resztą rodziny. Nagle podeszła do nas Megan i niemal rzucając się na Luxorie, krzyknęła:
- Koniec ceremonii, pora zacząć imprezkę!
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
I jak się podoba?! Wiem trochę błędów jest, ale... Nie ma żadnego ale. A jednak jest. Komentarz = lepszy i szybszy rozdział.
~*~ Janna
- Idzie! - Usłyszałem głos mojej matki Heleny. Podszedłem do różanej altany i zamarłem. Moja kochana Lux wyglądała jak najprawdziwsza księżniczka. W dziewczęcej sukience przed kolana, rzemykowych sandałach i grubym warkoczu przełożonym przez lewe ramię była po prostu przepiękna.
Obok Luxorii szedł Ronney, trzymając ją delikatnie za rękę. Uśmiechał się smutno. Tak samo jak ja zdawał sobie sprawę, iż może już nigdy nie zobaczyć siostry. Podeszli do babci, a ta dała Lux swoje błogosławieństwo. Na moje usta wdarł się smutny uśmiech. Megan zaprowadziła ją dalej bo mój syn przytulił się do Heleny i rozpłakał. Dziewczyny podeszły do dziadka Wetusa, który stał obok mnie. Ze smutkiem spoglądał na swoją ulubioną wnuczkę.
- Kochana wnuczko, Luxorio Muriel, jutro kończysz 18 lat, staniesz się dorosła. Z dorosłością wiąże się odpowiedzialność, ale także możliwość poznania świata, jakiego dotąd nie znałaś. Już jutro wyjeżdżasz do Rosewood, aby zdobyć serce młodzieńca, który pokocha cię tak, jak my cię kochamy Kopciuszku. Jeszcze pamiętam, jak twoi rodzice pierwszy raz nas odwiedzili z tobą na rękach. Byłaś ślicznym bobasem, a dziś wyrosłaś na przepiękną pannę o prawie czarnych włosach i zielonych oczach. Na znak dorosłości fizycznej przyjmij od swojej babci Heleny Muriel tą błękitną szafę, przekazywaną co drugie pokolenie najstarszemu dziecku. Niech twój szeroki uśmiech i roześmiane oczy zostaną z tobą na zawsze. Żegnaj dziecino, witaj kobieto. - powiedział mój ojciec ze łzami w oczkach. Ja także ledwo co powstrzymywałem się od łez. Do altany podeszła babcia Helena i założyła Luxorii błękitną szarfę z wyszytym srebrną nicią mottem rodu Muriel " Nie ważne gdzie jesteś i co zrobiłeś, masz miejsce w naszej rodzinie". Wetus kontynuował:
- Kopciuszek. Nie bez powodu tak cię nazywamy. Jesteś mądra, miła, szczera, bezinteresowna, pomagasz nawet wtedy, gdy zagrożone jest twoje życie, ale mimo tego potrafisz postawić na swoim. Kochająca, odważna i bardzo cierpliwa Luxorio prawie, że bez wad. Piękna wnuczko na znak dojrzałości emocjonalnej przyjmij od swojego brata ten kryształowy diadem. Niech zawsze przypomina ci o tym jak ważna jest rodzina, bez niej nawet najlepszy człowiek może wejść na złą drogę. - Zapłakany Ronney podszedł do siostry, zdjął z jej głowy dziewczęcą opaskę i założył jej złoty diadem wysadzany szafirami, diamentami i rzadkimi niebieskimi kryształami górskim.
- I na znak dojrzałości duchowej Luxorio, przyjmij czarno - białą różę od swojego ojca, abyś potrafiła odróżnić dobro od zła. Pamiętaj, ciemność nie zawsze oznacza zło, tak i jasność nie zawsze jest dobrem. - Podszedłem do córki i dałem jej tajemną różę, rosnącą tylko w jednym miejscu - w lesie skazańców. Może wcześniej byłem twardy, ale teraz płakałem razem z resztą rodziny. Nagle podeszła do nas Megan i niemal rzucając się na Luxorie, krzyknęła:
- Koniec ceremonii, pora zacząć imprezkę!
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
I jak się podoba?! Wiem trochę błędów jest, ale... Nie ma żadnego ale. A jednak jest. Komentarz = lepszy i szybszy rozdział.
~*~ Janna
.jpg)
.jpg)







