niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 3

(Teodor)
Jeszcze tak niedawno moja córeczka miała 5 lat, a nim się obejrzałem jutro kończy 18. Nie mogę znieść myśli, że nigdy jej nie zobaczę, a co dopiero Ronney.

- Idzie! - Usłyszałem głos mojej matki Heleny. Podszedłem do różanej altany i zamarłem. Moja kochana Lux wyglądała jak najprawdziwsza księżniczka. W dziewczęcej sukience przed kolana, rzemykowych sandałach i grubym warkoczu przełożonym przez lewe ramię była po prostu przepiękna.

Obok Luxorii szedł Ronney, trzymając ją delikatnie za rękę. Uśmiechał się smutno. Tak samo jak ja zdawał sobie sprawę, iż może już nigdy nie zobaczyć siostry. Podeszli do babci, a ta dała Lux swoje błogosławieństwo. Na moje usta wdarł się smutny uśmiech. Megan zaprowadziła ją dalej bo mój syn przytulił się do Heleny i rozpłakał. Dziewczyny podeszły do dziadka Wetusa, który stał obok mnie. Ze smutkiem spoglądał na swoją ulubioną wnuczkę.
- Kochana wnuczko, Luxorio Muriel, jutro kończysz 18 lat, staniesz się dorosła. Z dorosłością wiąże się odpowiedzialność, ale także możliwość poznania świata, jakiego dotąd nie znałaś. Już jutro wyjeżdżasz do Rosewood, aby zdobyć serce młodzieńca, który pokocha cię tak, jak my cię kochamy Kopciuszku. Jeszcze pamiętam, jak twoi rodzice pierwszy raz nas odwiedzili z tobą na rękach. Byłaś ślicznym bobasem, a dziś wyrosłaś na przepiękną pannę o prawie czarnych włosach i zielonych oczach. Na znak dorosłości fizycznej przyjmij od swojej babci Heleny Muriel tą błękitną szafę, przekazywaną co drugie pokolenie najstarszemu dziecku. Niech twój szeroki uśmiech i roześmiane oczy zostaną z tobą na zawsze. Żegnaj dziecino, witaj kobieto. - powiedział mój ojciec ze łzami w oczkach. Ja także ledwo co powstrzymywałem się od łez. Do altany podeszła babcia Helena i założyła Luxorii błękitną szarfę z wyszytym srebrną nicią mottem rodu Muriel " Nie ważne gdzie jesteś i co zrobiłeś, masz miejsce w naszej rodzinie". Wetus kontynuował:
- Kopciuszek. Nie bez powodu tak cię nazywamy. Jesteś mądra, miła, szczera, bezinteresowna, pomagasz nawet wtedy, gdy zagrożone jest twoje życie, ale mimo tego potrafisz postawić na swoim. Kochająca, odważna i bardzo cierpliwa Luxorio prawie, że bez wad. Piękna wnuczko na znak dojrzałości emocjonalnej przyjmij od swojego brata ten kryształowy diadem. Niech zawsze przypomina ci o tym jak ważna jest rodzina, bez niej nawet najlepszy człowiek może wejść na złą drogę. - Zapłakany Ronney podszedł do siostry, zdjął z jej głowy dziewczęcą opaskę i założył jej złoty diadem wysadzany szafirami, diamentami i rzadkimi niebieskimi kryształami górskim.
- I na znak dojrzałości duchowej Luxorio, przyjmij czarno - białą różę od swojego ojca, abyś potrafiła odróżnić dobro od zła. Pamiętaj, ciemność nie zawsze oznacza zło, tak i jasność nie zawsze jest dobrem. - Podszedłem do córki i dałem jej tajemną różę, rosnącą tylko w jednym miejscu - w lesie skazańców. Może wcześniej byłem twardy, ale teraz płakałem razem z resztą rodziny. Nagle podeszła do nas Megan i niemal rzucając się na Luxorie, krzyknęła:
- Koniec ceremonii, pora zacząć imprezkę!

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
I jak się podoba?! Wiem trochę błędów jest, ale...  Nie ma żadnego ale. A jednak jest. Komentarz = lepszy i szybszy rozdział.

~*~ Janna

piątek, 23 stycznia 2015

POWIADOMIENIE

Widzę ile was jest i co z tego!? Jeżeli pod tym postem nie dostanę co najmniej 3 komentarzy, to nici z następnego rozdziału, a już jest napisane 9. Czekam!

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 2

(Luxoria)
- Megan! Jak dobrze cię widzieć! Miałaś być u babci i jej pomagać, przecież wiesz, jak ona źle się ostatnio czuje!h
- Wyluzuj Kopciuszku, babci nic nie jest.
- Ale...
- Witaj, kochanie.
- Babcia Helena! - Krzyknęłam i rzuciłam się jej w ramiona. Od kiedy pamiętam babcia Helena zawsze chorowała. Ostatnio doskwierały jej migreny i ból nerek. Bardzo kochałam swoją babcię, bo pomogła mi pozbierać  się po śmierci mamy. Kochałam też moją kuzynkę Megan tzw. Rose. Była piękna jak róża. O delikatnych blond włosach, zaróżowionych policzkach, mlecznych oczach i wiecznym uśmiechu. Zawsze zazdrościłam jej urody.
- Co tu robicie?
- Myślisz, że ominęła by mnie możliwość porozmawiania z tobą, Kopciuszku, wiedząc, że jutro wyjeżdżasz do Rosewood? - Powiedziała babcia i momentalnie zamarłam. Nie lubiłam, gdy ludzie przypominali mi o wyjeździe w celu znalezienia męża. Byłam bardzo drażliwa na tym punkcie. Automatycznie popsuł mi się humor. Meg widząc co się dzieje, pociągnęła mnie do pokoju i posadziła na łóżku. Przytuliła się do mnie, a do nas przyszedł Ronney.
- Ojciec kazał was zawołać, bo babcia chce zaczynać. - Powiedział spokojnym głosem, ale widać było, że jest zdenerwowany. Szybko założyłam biało-niebiesko-zieloną sukienkę, sandałki rzemykowe, a włosy spiełam w warkocza, przerzuconego przez lewe ramię. Byłam gotowa.

(Taylor)
- Paniczu Wyatt, jest panicz proszony do gabinetu pańskiego ojca.
- Oczywiście Gabrielu. Możesz odejść. - Powiedziałem a starszy kamerdyner posłusznie opuścił pokój. Ja tymczasem spytałem się najlepszego kumpla - Willa Iris:
- Stary pamiętasz co ostatnio zrobiłem?
- Nie, chyba, że chodzi o tą imprezę u Kiry. Nieźle się wtedy schlaliśmy.
- Nawet mi nie przypominaj. Głowa bolała mnie przez następne 2 dni. Dobra, ja już idę bo jeszcze Auguścik sam po mnie przyjdzie. - Pożegałem się z przyjacielem i ruszyłem do pracowni ojca. Wszedłem do centralnego biura, następnie w prawo i do końca korytarza. Czarnymi drzwiami i 8 drzwi po lewej. Napis na drzwiach brzmiał " Gabinet numer 38, proszę nie wchodzić.". Zapukałem cicho:
- Wejść. - Usłyszałem i szybko usiadłem na przeciw znienawidzonego ojca.
- Synu, jak wiesz, masz już skończone 20 lat. Więc czas znaleźć ci żonę.
- Co? - Zapytałem kompletnie zaskoczony.
- Za 5 tygodni ma się odbyć ślub księżniczki Andromedy, na który jesteśmy zaproszeni. Liczę, że do tego czasu znajdziesz sobie żonę, a co najmniej narzeczoną. Za tydzień wybierzesz się z Mikem i Williamem do Rosewood. Możesz już iść. - Chciałem zapyskować, ale nagle zabrakło mi głosu. Wręcz biegiem dotarłem do mojego skrzydła i rzuciłem się na łóżko. Will popatrzył wilkiem i udawał focha, bo przestałem mu picie herbaty. Chwilę później się opanował, widząc moją minę:
- Tay, co się stało?
- Mój kochany ojczulek, u bzdurał sobie, że czas znaleźć mi żonę. - Will omal nie udusił się ze śmiechu. Zamachnąłem się i trafiłem go butem.
- Ile masz czasu?
- W następnym tygodniu jedziemy do Rosewood.
- My? Jakie My?
- W sensie ja, ty i Mike.
- Ja też?
- No, już czas, abyś oświadczył się Cassandrze.
- Zrobię to pod warunkiem, że ty też się tam komuś oświadczasz. - Teraz to ja omal się nie udusiłem.

(Helena)
Jak szybko minął ten czas?! Jutro moja najstarsza wnuczka uda się do Rosewood, w poszukiwaniu męża. Pamiętam jak ja sama tan byłam. Wiele męskich spojrzeń oceniających dziewczyny na podstawie wyglądu i krótkiej rozmowy. Ja miałam szczęście, bo za młodu nie byłam zbyt piękna. Nie to co mój kochany Kopciuszek. Moja Luxoria. Taka piękna, dobra i niewinna. Prawdziwym skarbem nie są gęste włosy, zgrabna sylwetka czy piękne oczy, ale dobry charakter: dobroć, cierpliwość, wierność, szlachetność, niewinność, miłość. To wszystkie cechy godne idealnej żony i matki. Godne Luxorii. Mam nadzieję, że rywalizacja nie wpłynie na nią. Ale przede wszystkim mam nadzieję, że jeszcze kiedykolwiek ją spotkam.

wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział 1

(Ronney)
Dlaczego świat jest tak niesprawiedliwy? Dlaczego to Lux musi być starsza? Dlaczego to ona jutro znajdzie się w Rosewood? Dlaczego... - Moje rozmyślania przerwał ojciec, który jakby czytając mi w myślach, powiedział:
- Każdy musi kiedyś dorosnąć. A Ronney, pamiętaj o twoim dzisiejszym zadaniu, Lux nie może się dowiedzieć!
- Wiem, tato wiem. Właśnie miałem zrobić mojej ukochanej siostruni pobudkę! - Powiedziałem i pobiegłem do pokoju na piętrze. Nie byliśmy specjalnie biedni, ale bogaci też nie. Naszym jedynym problemem było zbyt dobre serce Kopciuszka. Gdy tylko wszedłem, zauważyłem, że Luxoria ślini się przez sen. Jaki miałem ubaw, dopóki sobie nie przypomniałem, że mogę już jej nigdy nie zobaczyć. Wpadłem na sztański pomysł i wskoczyłem na mojego Kopciuszka.

(Luxoria)
Jeszcze śniłam o mojej kochanej matce, kiedy poczułam ciężar w okolicy pępka. Nic nie ogarniałam, dlatego zrzuciłam to coś z siebie i usłyszałam tłumiony jęk. Zamrugałam kilka razy i dostrzegłam Ronney'a leżącego na podłodze. Zerwałam się z cichym krzykiem i już miałam na niego warknąć, ale spojrzałam w jego błękitne oczy i momentalnie wymiękłam. Wpatrywał się we mnie jak bity szczeniak i wiedział, że nie będę w stanie go okrzyczeć:
- Co ja ci takiego zrobiłam, mały Aniele, że mnie nienawidzisz i budzisz w środku nocy?
- Nic Kopciuszku tylko mamy już 12 a ty przecież chciałaś żeby...
- Ale nie w taki sposób!! - Mój brat lekko się przestraszył, bowiem bardzo, ale to bardzo rzadko krzyczałam. Szybko podeszłam i go przytuliłam. On uśmiechnął się niepewnie i oddał przytulasa.
- Lux, obiecałaś mi, że pójdziesz ze mną na wycieczkę w góry. Możemy wyruszyć zaraz po śniadaniu. - Powiedział, na co ja lekko zmarszczyłam brwi. Nie przypominam sobie, abym coś takiego obiecywała. Niemniej szybko wygoniłam Ronney'a z pokoju i poszłam wziąć szybki prysznic. Po 20 minutach byłam gotowa do wyjścia. Miałam na sobie granatowe jeansy, bokserkę, na niej bluzkę Alabama i moją ulubioną skórzaną kurtkę, a także terenówki. Włosy spiełam w prosty warkocz. Zeszłam na dół i przygotowałam jedzenie. Dla mnie oczywiście kanapki z rzodkiewką, szynką i pomidorami, a także termos kakao. Dla Ronney'a wzięłam kanapki  z serem żółtym i butelkę herbaty cytrynowej. Na deser po 2 jabłka i małą tabliczkę czekolady. Razem z bratem ubóstwaliśmy czekoladę i wszystko podobne. Zawołałam Anioła i od razu udaliśmy się do naszego ulubionego miejsca - wielkiej jaskini za leśnym wodospadem Korou. To miejsce jest przepiękne ale dlaczego musi być oddalone o 2 godziny drogi? To nie fair! Jaskinia jest tak piękna, że zawsze przypomina mi naszą matkę. Izabela Muriel zginęła 3 lata temu, zastrzelona przez jednego z bogaczy z "Elity", tylko dlatego, że chciała dochować wierności mężowi. Oczywiście bogatego faceta osądzono o zabójstwo ale Elita to elita. Westchnęłam smutno. Po zjedzeniu obiadu  zapytałam Ronney'a czy możemy już iść. Ten kazał mi zostać jeszcze godzinę. Postanowiłam wybrać się na spacer. Przechodziłam obok Dębu Iro, gdy ktoś na mnie wpadł. Był po chłopak o bardzo przystojnej twarzy. Orzechowe oczy patrzyły na mnie z pogardą, jakbym była niedorozwinięta.
- Sorry. - Powiedział i już ci nie było. Leżałam na ziemi jak sparaliżowana,. Byłam zdziwiona, to mało powiedziane. Wstałam i wróciłam do brata. Pawie ciągnąc go za sobą, wróciliśmy do domu. Tam czekała na mnie ogromna niespodzianka, w postaci...

*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
I jak się podoba. Mi nie za bardzo... Ale ocenę zostawiam wam.
P.S. Następnym razem będzie dłuższy

niedziela, 21 grudnia 2014

Bohaterowie

Ten post całkowicie poświęcam bohaterom mojego opowiadania. Postacie są różne i w miarę jak rozkręcę akcje, będę aktualizować postacie


Luxoria Muriel
Wiek: 18 lat
Oczy: ciemna zieleń
Włosy: ciemny brąz 
Dodatki: tatuaż - kwiat(?)
Lux jest nieśmiała, tajemnicza, inteligentna, sprytna, ale bywa czasem bardzo wybuchowa. Ponad życie kocha swojego młodszego brata - Ronney'a.



Taylor Wyatt
Wiek: 20 lat
Oczy: orzechowe
Włosy: ciemny blond
Dodatki: tatuaże - róża na klatce piersiowej, lilia na krzyżu, napis w języku francuskim (?).
Tay jest złośliwy, arogancki i szczery do bólu. Nienawidzi swojego ojca, lubi krzyczeć na innych.


Ronney Muriel
Wiek: 14 lat
Oczy: błękitne
Włosy: ciemny brąz
Ronney jest przyjacielski i zabawny. Ponad wszystko kocha wędrówki i swoją starszą siostrę - Lux.



August Wyatt
Wiek: 39 lat
Oczy: czarne
Włosy: ciemny brąz
Dodatki: wąsy, tatuaż - krzyż
August jest porywczy, łatwo się denerwuje, gardzi słabszymi od siebie. Jego jedynym celem jest zachowanie statusu społecznego (bardzo bogaci).

Kira Wyatt
Wiek: 16 lat
Oczy: błękitne
Włosy: rude
Jest otwartą, zawsze roześmianą przyrodnią siostrą Tay'a. Nienawidzi swojego ojca.


Teodor Muriel
Wiek: 43 lata
Oczy: ciemna zieleń
Włosy: brązowe
Dodatki: bródka
Zamknięty w sobie, ale bardzo kochający swoje dzieci mężczyzna. Jest rolnikiem i złodziejem.


Cassandra Fox
Wiek: 19 lat
Oczy: szare
Włosy: jasny blond
Słodka, dziewczęca, nie da się jej nie kochać. Od roku mieszka w Celi. Przyjaciółka Lux, ma zadatki na Mamkę


William Iris
Wiek: 20 lat
Oczy: niebieskie
Włosy: brązowe
Will jest niepoprawnym romantykiem. Zakochuje się w każdej dziewczynie, ale naprawdę podoba mu się Cassie.


Mike Jones
Wiek: 28 lat
Oczy: zielone
Włosy: blond
Mike jest przyjacielem Lux z dzieciństwa. Aktualnie główny strażnik Wyatthause.


CarolineWyatt
Wiek: 38 lat
Oczy: błękitne
Włosy: rude
Jest macochą Tay'a i matką Kiry. Nigdy nie opuszcza Wyatthaus.Uwielbia malować ogrody.

Prolog

Prolog(i)

940 lat wcześniej
Drogi pamiętniku, dziś zakończyła się III wojna światowa, najkrwawsza w dziejach ludzkości. Pochłonęła ponad 2 miliardy ofiar, w tym moje bliźniaki - Annę i Tristiana. To już za mną, choć czasami nadal słyszę ich nieśmiane głosy. Został mi jeszcze malutki Friedrich. Wielkie Państwa doszły do porozumienia i podpisano traktat pokojowy. Podsłuchałam, jak mówili o niewielkim wkładzie kobiet w rozejm. To niedorzeczne, przecież to kobiety dowodziły w najważniejszych akcjach, sama nadzorowałam 7. Zamierzają ograniczyć rolę kobiet do minimum. Nie uda im się to, będziemy walczyć o prawo głosu. Nigdy się nie poddam. Ja Annabella Muriel przyrzekam to na moje zmarłe dzieci.

550 lat wcześniej
- Dziś stłumiliśmy ostatni bunt kobiet. Za ich nieposłuszeństwo każda dziewczyna kończąca 18 lat, musi wstawić się do ośrodka Rosewood. Tam zostanie przygotowana, a na co miesięcznych Odwiedzinach, każdy mężczyzna będzie mógł ją wybrać sobie za żonę. Jedna wyjdzie za bogatego arystokratę, a inna cóż... za rolnika, albo drobnego kupca. Mężczyzna musi mieć skończone 19 lat. Pannami będą zajmować się wyznaczone przez nas Matki Rose. Będzie to obowiązywać wszystkie panny z wyjątkiem tych, których rodzice zapłacą za wolność. Każda z nich należy do państwa.

Czasy aktualne (29 czerwca 2973)
Nazywam się Luxoria Muriel i jutro kończę swoje "wymarzone" 18 lat.

-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*- I jak się spodobał prolog? Mam nadzieję, że ujdzie w tłumie. Pozdrawiam i do rozdziału 1 B-)
Witam!
To mój pierwszy blog o takiej tematyce. Opowiada o przyszłości, w której dziewczyny traktowane są jak przedmioty należące do mężczyzn - istniejące, ale nic nie znaczące. Zapraszam do czytania i komentowania postów 0:)